Co za strata czasu.

To nie praca, tylko zbiór specjalistów ds. robienia zamieszania, gdzie opłacalność jest przypadkowym wynikiem na koniec miesiąca. Pracują WSZYSCY. Każdy ma 9999 nieuschematyzowanych zadań na każdy dzień.

Firma ma nie więcej niż 20 osób, więc zakładam, że w korpo sytuacja wygląda inaczej, ale na pewno jest tam też niejeden biegający z dokumentami Everything Sophisticated Manager, który biega z telefonem z kąta w kąt, przerzuca papiery, marszczy brwi i nie ma czasu na obiad tłumacząc się brakiem czasu, którego później nie umie uzasadnić brakiem wyników.

Planowanie zadań na kolejne 2 tygodnie wyglądało obiecująco. Najgorsze dzieje się później. Górę biorą zachowania:

  • zawsze tak robiłem, więc teraz też tak zrobię
  • reszta zrobi to gorzej, więc ja to zrobię
  • nie zrozumiałem zadania, więc zrobię po swojemu
  • wstawię tu kropkę na chwilę
  • To nie praca. To tematyczne zamieszanie.

    Paka.