Można trafić na wiele sprzecznych informacji na temat pracy z domu. Jedni mówią, że to wolność, drudzy – że złota klatka.

Ja porównuję to do posiadania karty kredytowej. Kiedy korzystasz z niej świadomie – pomaga; kiedy nie kontrolujesz tego co z nią robisz – szkodzi. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez karty kredytowej, ponieważ jest to po prostu wygodne. Każde zakupy internetowe, subskrypcje, kupno biletów – wszystko przelatuje przez nią. Drugą stroną medalu jest dbanie o jej regularne spłacanie. Nawet drobny błąd może nas słono kosztować.

Tak samo jest z pracą zdalną. Kiedy zyskujemy możliwość pracy zdalnej i pracujemy tylko w domu to po co nam praca zdalna? Wtedy po prostu zmieniliśmy lokalizację biura i odcięliśmy się od ludzi. To nigdy człowiekowi nie służy.

Praca zdalna to wolność wyboru, lecz znacznie trudniejsza od pracy w biurze. Teraz nie mamy nikogo nad głową do pilnowania nas. Nikt nie zerka nam w monitor, nikt nie pyta o przebieg prac. Swoim katem musimy być sami. Nie mamy stałego kontaktu z ludźmi, więc musimy o to zadbać po pracy. Z drugiej strony to możliwość zrobienia sobie drzemki w ciągu dnia, zrobienia zakupów i odwiedzenia poczty w czasie, gdy nie ma kolejek.

Resumując, praca zdalna służy tym, który korzystają z jej specyfiki i nie mają problemów z samodyscypliną. Jeżeli nie mamy tego w sobie to zostańmy w biurze.

Paka.

PS Od tego wpisu, do każdego nowego będę dodawał tło dźwiękowe, które pasuje do treści. Pomysł Júzka, dzięki.