Kategoria: Praca zdalna

Co-working na całym świecie. Naprawdę?

Istnieje wiele serwisów oferujących możliwość korzystania z przestrzeni co-workingowych dla zdalnych pracowników, którym do pracy wystarczy laptop i internet. Przestrzenie są piękne, rozlokowane na całym świecie, wszyscy wyglądają hipstersko i mają MacBooki. Uczestnicy żywią się jedynie kawą, a po pracy robią sobie zdjęcia z laptopami w hamaku ze słomianymi czapkami na głowach pisząc, że tak wygląda ich praca.

Nie mam zamiaru korzystać z takich rozwiązań.

Czemu?

Uciekłem z biura. Moje biuro było typu open-space, a teraz miałbym szukać wspólnej przestrzeni gdziekolwiek indziej? To hipokryzja. Co-working niesie ze sobą hałas. Niekoniecznie od rozmów czy maszyn, lecz od tego, że ktoś: wstaje po kawę, idzie do łazienki, odbierze telefon. Hałas, który nawet pozornie niezauważony, wybija nas ze skupienia. Im więcej osób w pomieszeczniu tym częściej. Wystarczą dwie osoby ze skrzypiącym krzesłem, aby załatwić sobie rozkojarzenie na cały dzień.

Czemu nie założysz słuchawek?

Bo praktykowałem to ponad 3 lata. Teraz mam problemy ze słuchem. Słuchawki potraktowałem jako narzędzie do izolacji muzyki od otoczenia, a nie otoczenia ode mnie. Oczywiście doraźnie służą również do tego drugiego, lecz traktuję to jako sytuację wyjątkową. Priorytetem jest cisza. Pozwalam sobie na pracę w hałasie tylko wtedy, gdy mam do załatwienia całą „bieżączkę”, czyli e-maile, komunikaty, support. To motywuje mnie do szybkiego załatwienia spraw i ucieczki z takiego miejsca.

Zatem gdzie pracujesz?

Tam gdzie cicho. Kawa ze Starbucska czy McDonald’sa kosztuje więcej niż w wielu kawiarniach. A tam jest mało ludzi. A jak już są to są znacznie cichsi niż zbiór rozwydrzonych bachorów, których rodzice kochają na tyle, że zamiast zrobić im zdrowie śniadanie to zabierają ich na szejka cukru i oleju.

Pracuję zdalnie i korzystam z komfortu izolacji od hałasu w czasie pracy. Dostarczam go sobie dopiero wtedy, gdy za mój czas nic nie płaci. Szanuję pieniądze ludzi, którzy mi płacą i swój czas, który na to poświęcam.

Paka.

Pracowałem w McDonald’sie. Zdalnie.

Wczoraj wybrałem się do pobliskiego McDonald’sa. Zabrałem cały sprzęt ze sobą, najważniejsze z tego były słuchawki.

Zamówiłem kawę. Znalazłem miejsce w kącie. Rozstawiłem sprzęt. Usiadłem. Weszła szkolna wycieczka. Włożyłem słuchawki. START.

Na początku myślałem, że pójdzie fatalnie. Tyle rozpraszaczy dookoła, gwaru. Poszło jednak zaskakująco dobrze. Potrafiłem skupić się na tyle, by skończyć zadania w 70% zakładanego czasu. Sukces.

Długo szukałem powodu dlaczego tak się stało. W pracy w biurze zawsze miałem z takim otoczeniem ogromny problem. Zanim wróciłem do mieszkania doszedłem do wniosku, że powody mogą być 3:

  • Zmiana otocznia – nowy widok za monitorem zadziałał motywująco.
  • Chęć opuszczenia nieprzyjaznego otocznia – robię co trzeba i uciekam stąd.
  • Zbieg okoliczności – w domu pracowałbym równie dobrze.

Czas zacząć badanie. Jutro też pójdę.

Paka.

Praca w domu – wygoda czy pułapka?

Można trafić na wiele sprzecznych informacji na temat pracy z domu. Jedni mówią, że to wolność, drudzy – że złota klatka.

Ja porównuję to do posiadania karty kredytowej. Kiedy korzystasz z niej świadomie – pomaga; kiedy nie kontrolujesz tego co z nią robisz – szkodzi. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez karty kredytowej, ponieważ jest to po prostu wygodne. Każde zakupy internetowe, subskrypcje, kupno biletów – wszystko przelatuje przez nią. Drugą stroną medalu jest dbanie o jej regularne spłacanie. Nawet drobny błąd może nas słono kosztować.

Tak samo jest z pracą zdalną. Kiedy zyskujemy możliwość pracy zdalnej i pracujemy tylko w domu to po co nam praca zdalna? Wtedy po prostu zmieniliśmy lokalizację biura i odcięliśmy się od ludzi. To nigdy człowiekowi nie służy.

Praca zdalna to wolność wyboru, lecz znacznie trudniejsza od pracy w biurze. Teraz nie mamy nikogo nad głową do pilnowania nas. Nikt nie zerka nam w monitor, nikt nie pyta o przebieg prac. Swoim katem musimy być sami. Nie mamy stałego kontaktu z ludźmi, więc musimy o to zadbać po pracy. Z drugiej strony to możliwość zrobienia sobie drzemki w ciągu dnia, zrobienia zakupów i odwiedzenia poczty w czasie, gdy nie ma kolejek.

Resumując, praca zdalna służy tym, który korzystają z jej specyfiki i nie mają problemów z samodyscypliną. Jeżeli nie mamy tego w sobie to zostańmy w biurze.

Paka.

PS Od tego wpisu, do każdego nowego będę dodawał tło dźwiękowe, które pasuje do treści. Pomysł Júzka, dzięki.